poniedziałek, 27 kwietnia 2015

I Rozdział


Rozdział I

Naprawdę Nie umiem wyjaśnić  co się  działo. Leżałam na jakimś stole, był bardzo twardy, obok mnie leżała moja najlepsza przyjaciółka Raven. Raven jest bardzo miła i wyrozumiała nie to co ja pyskata. Raven ma blond włosy i zielone oczy. Miałam związane ręce. Wszystko wydawało się szare. Czułam się jakbym była pod jakimiś środkami nasennymi. Nagle podszedł do mnie jakiś koleś, był wysoki, miał okulary, czarne włosy jak smoła, niebieskie oczy oraz był bardzo blady.
- Zostaw je o co w tym wszystkim chodzi ? – zapytał.
- Zobaczysz – powiedział jakiś inny głos.
Nagle zobaczyłam człowieka  Miał szare włosy, był niski, Miał na sobie ubrany biały fartuch, podszedł do mnie z igłą, wtedy jakoś przypomniało mi się, że mam nóż w kieszeni ( no co ? mieszkałam w niebezpiecznej dzielnicy ), nagle doszło mi trochę energii, związanymi rękami sięgnęłam cicho do kieszeni  tak żeby nie zwracać na siebie uwagi, szybko poradziłam sobie ze sznurami. Rzuciłam się na niego. Igła wypadła mu z ręki.
Pozbieraj ją ! – krzyknął do chłopaka. Chłopk pozbierał igłę.
Dobrze teraz ją wbij ! bo ona mnie zabiję – krzyknął znów.
Chłopak chociaż bardzo niechętnie wbił mi tą igłę, a ja zasnęłam.

***

Po pewnym czasie obudziłam się,  już pełna sił nade mną stała  Raven.
Co się stało? To nie był sen ? – zapytałam.
Coonie  ja też nie wiem, nikt nie wie. – Odpowiedziała.
Rozejrzałam się był to domek, miał 4 łóżka kuchnię oraz drzwi, za którymi była toaleta ( tak powiedziała mi  Raven ), było okno , w nim były kraty.  Myślałam, że to sen.
Na łóżkach siedział blondyn o  niebieskich oczach, które wyglądały jak niebo, był wysoki  i  wysportowany wyglądał na mój wiek.Był bardzo przystojny.
- Jestem Matt – powiedział poważnym tonem.
- A ja  jestem  James – Powiedział chłopak, który siedziała na drugim łóżku, był rudy, blady i miał mnóstwo piegów. Zdecydowanie nie był to typ chłopaka, który mi się podobał.
-  Co teraz ? – zapytałam.
Nikt nie wie – odpowiedział Matt.
- Pamiętam takiego starego kolesia miał szare włosy i jakąś igłę? Musimy się stąd wyrwać.
- Yhmmm…ciekawe jak. – powiedział  James.
Sięgnełam do kieszeni by zobaczyć czy jest tam mój scyzoryk.
- O nie! – krzyknęłam.
- Co znowu – odparła Raven.
- Zabrali mi go! – znów krzyknęłam.
- Coonie mój jaśniej- odparła Raven.
- Zabrali mi mój nóż!
- Od kiedy miałaś nóż ?
- Nieważne, musimy wykombinować jak z stąd wyjść. – powiedziałam.
Minęła chwila ciszy. Raven zawsze miała we włosach spinkę. Dzisiaj również ja miała.
Wiem ! Raven daj spinkę. –poprosiłam.
- Coonie co ty kombinujesz ?!
- Dasz tą spinkę ?!
-Ohhh….masz – powiedziała – po czym dała mi do ręki spinkę. Poszłam do okna. Wystarczyło kilka machnięć i kraty się otworzyły.
- Dobra to jaki mamy plan ? - zapytałam.

Coonie

Hmmm…. Jak by tu zacząć ?  Nazywam się Coonie, chociaż jakby tak pomyśleć  imię nie ma nic wielkiego do znaczenia. Jestem dość  szczupła i niska. Pochodzę z domu dziecka. Mieszkam w Nowym Jorku. Oceny mam nawet nie złe.  Mam 17 lat. Wszyscy myślą, że ja jestem strasznie pyskata, a ja po prostu walczę o swoje. Tak wiem nudny początek, ale postaram się to wam wynagrodzić resztą książki. Myślę, że tyle na początek wystarczy.